Postanowiłam na jakiś czas oderwać się od komputera i zrobić coś pożytecznego. Na przykład sweter na drutach.
Nabyłam stosowną włóczkę, wygrzebałam z szuflady druty
i z zapałem zabrałam się za dzierganie.
Zdziwiłam się nawet, że wszystko pamiętam. Oczko w lewo, oczko w prawo, pierwszy rząd, drugi rząd, prawie jak w transie! Zapomniałam już jak to jest, tak poddać się ogłupiającej mechanicznej czynności i tępo myśleć o niczym. Cudowny stan! Tego mi było trzeba!
~~~~~~~~~~
Odechciało mi się.
Wychodzi jakoś tak bylejakoś. W telewizji życie jest nowelą, za oknem depresyjnie, nawet włóczka w szarym kolorze. Dość tego.
Pruję.
~~~~~~~~~~
Siadam do komputera i piszę notkę.
I też jakoś tak...
Pruć?
No co jest, no?!