sobota, 25 sierpnia 2007

PRZESILENIE

Wróciłam z imprezy. Jest czwarta rano. Na świecie zaczyna się dzień, a ja idę spać.
Patrzę na swoje wymięte odbicie w łazienkowym lustrze i tak się zastanawiam...
...popadać w kompleksy rozświetlające, czy znosić napięcie filmu kolagenowego?...
hmm... rzucić się do Morza Martwego w poszukiwaniu ziól peruwiańskich, czy naprawić szkody w nieskażonym otoczeniu Wielkiej Rafy?...
... pozwolić, aby hydra-ekspert dokonała mi neutralizacji wolnych rodników? A może iść na łatwiznę i dobrać się do łatwoprzyswajalnego złota?...
No cholera jasna!! Krem na dzień, czy na noc??

czwartek, 23 sierpnia 2007

Høv høv! *

Marito - "Jak się czujesz piesku?"
Fio - "Jak piesek bez smyczy. "
Marito - [cisza]
Fio - "Jak piesek bez pana chcialam powiedzieć..."

Będę musiala to jeszcze odszczekać.
_____
* Høv høv - z norw. hau hau ;-)

WARTO



Kliknąć w obrazek.
Jak się spodoba, można dodać do ulubionych i wyslać znajomym.
Bo warto :-)

~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~
WARTO - TAK NAZYWA SIĘ NOWY ELEMENT STRONY.

środa, 22 sierpnia 2007

EKWINOKCJA I TYM PODOBNE CUDA


Prosty temat: światło-cień
Implikacje i przenikanie
(G. Turnau)

fot. Fio

Tu jest zupelnie inne światlo i zupelnie inny cień.
Nie da się ze slońca odczytać pory dnia.
Ekliptyka stroi sobie żarty, wystawiając moją chybotliwą orientację przestrzenną na ciężkie próby.
Wlasnie zdalam sobie sprawę, że piszę, myślę i czuję tylem do bieguna.
Nawet, gdy patrzę przez pólnocne okno.
Jestem ukierunkowana na poludnie niezależnie od topografii.
Rozmagnesowalam sie w tej Norwegii, czy co?

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

FIORDY JEDZĄ MI Z RĘKI CZYLI KUCHNIA NORWESKA

Norwegia slynie z brzydkich mężczyzn i koszmarnej kuchni.
O tym pierwszym zdążylam się już przekonać, o tym drugim nie zamierzam.
Będę gotować po swojemu.
Dziś zapodam stek na dziko po jagiellońsku.
(Mala uwaga - moje potrawy zwykle nie mają nic wspólnego z nazwą. Marito zawsze w domu pyta : "O, jakie dobre! Jak to się nazywa?" No to mówię i się nazywa).
Wprawdzie lodówka Hansa i Rafa jest zaopatrzona w stylu żolnierskim, ale udalo mi się znaleźć mrożone hamburgery, cebulę i keczup. Po resztę skoczę sobie do sklepu.
Ze slownikiem w ręku i wiarą w moją gastronomiczną intuicję kupuję niezbędne ingrediencje.
Rozkladam to wszystko w kuchni na stole, zawijam rękawy i do dziela!
Czuję się trochę jak Nigella Lawson. Gadam sama do siebie, oblizuję palce i uśmiecham się do lustra w przedpokoju. Wyglądam absolutnie profesjonalnie!
Tlukę, panieruję, smażę, przyprawiam, obtaczam, przewracam, wzbogacam i duszę.
Oczami wyobraźni widzę już, jak Hans i Raf chwalą moje kulinarne arcydzielo.
No i ...
UWAGA! OSOBY WRAŻLIWE PROSZONE SĄ O OPUSZCZENIE BLOGA!
Norweska kiszona kapusta jest slodka!!!
Chyba przejdę się nad te fiordy.

P.S.
Chlopie, jak ja cię rozumiem...

klik

sobota, 18 sierpnia 2007

TAKIE RZECZY TYLKO W ERZE

Sms od: MARITO
Wysłano: godz. 22.29

Uwaga uwaga!
Polecamy szeroki asortyment przytulanek.
Dziś w promocji: lewe udo, prawy łokieć i muskularna klata.

Zapraszamy od 23.30!
Ilość użytkowników bardzo ograniczona.
Zamów już teraz!


P.S.
Załapałam się :P

czwartek, 16 sierpnia 2007

WYLINKA

...chmury, brzoskwinie, Pavarotti, meduzy, wino,
czyjś fajny tyłek, piasek, love, bazylia, mozzarella, lifting,
krem z filtrem, woda mineralna San Benedetto, papież,
sok z arbuza,
upał, takie tam, słońce, cappuccino, czekolada,
melony, raj, jabłka, figi, stringi,

woda, prysznic, sukienka w kwiatki,
kolczyki,
oleander, szkło z Murano,
Wenecja, Kolumb, gondola, dżuma,

Hiszpania, wachlarz, flamenco,
słońce, parasol, nowe klapki z CCC, San Remo,
morze, morze, morze...



O tym właśnie myślałam poddając umysł strumieniowi świadomości,
a skórę promieniowaniu słonecznemu, gdzieś pod cudzym niebem.

A teraz ta cała skóra mi złazi, psiamać!

wtorek, 14 sierpnia 2007

BUENA VISTA

Pomiędzy rubinem a czekoladą. Hawana.
Tak. Hawana zdecydowanie.
Jakieś złociste refleksy?... Może miedziane?...
Hmm...
Migdałowy kasztan. Już sama nazwa jest piękna.
Będzie się ładnie komponować w promieniach słońca.
Tak naturalnie, ale ciekawie.
Hawana i migdałowy kasztan.
Decyduję się.

Po drodze kupuję Curacao, w domu szukam muzyki z Kuby.
Może Marito wyjątkowo nie zapyta ILE ?

P.S.
Byłam u fryzjera.

klik

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

CHIŃSKIE CIASTECZKA

Często wysyłam do Marito sms-y z bramki.
I lubię sobie czasem powróżyć z wyrazów w okienku.
Dzisiaj się coś wyjątkowo zawieszało, ale cierpliwie przepisywałam: dyszy, czeka, nogi.
Poszło dopiero po cudze.

Przejmować się?

niedziela, 12 sierpnia 2007

EL DUENDE







Vicente Amigo
Wrocław, 11 sierpnia 2007
fot. Marito




W poprzednim wcieleniu musiałam być gitarą flamenco.
Albo przynajmniej cajonem ;-)

czwartek, 9 sierpnia 2007

BLOGOSŁAWIEŃSTWO

Marito na wieść, że bloguję.
- Wiesz, nawet się cieszę, że piszesz tego bloga. Nie będziesz mieć czasu na latanie za chłopakami.

No, chłopaki! Wpisywać się tu po kolei!

poniedziałek, 6 sierpnia 2007

Que hora son mi corazón. Post z podkładem muzycznym



Puściłam sobie muzyczkę i zalogowałam się na pulipt nawigacyjny.
¿Que hora son en Gibraltar ?
Miałam najszczersze chęci, aby wreszcie ustawić ten czas na blogu jak należy.
¿Que hora son allá en Fisterra ?
Znalazłam w ustawieniach "środkowoeuropejski" ale o dziwo, wybiegał parę godzin w przyszłość!
¿Que hora son hey ByebyeBom ?
Spośród wielu możliwości, które twórcy Bloggera z fantazją proponują użytkownikom, najbardziej spodobały mi się Pago Pago, Bużumbura i Raratonga.
¿Que hora son la vida entera ?
Zastanawiam sie gdzie to jest i po jakiemu się tam bloguje.
¿Que hora son en el Japón ?
Ostatecznie, ze względu na sentyment do kultowych spodni z młodości wybrałam Arizonę.

A Manu Chao zrobiłam w nagrodę nową okładkę :-]

sobota, 4 sierpnia 2007

GOODNIGHT MRS. FIO

Sms od Hansa w środku nocy totalnie wybił mnie ze snu.
Hans, z powodu hulaszczego trybu życia, czasem gubi się w czasoprzestrzeni.
Nie mogę zasnąć.
Głupie myśli i niedoliczone barany ślizgają mi się po poduszce, powodując coraz większy chaos.
Wszystko mnie rozprasza. Nawet tykanie zegara u sąsiadów. Odliczam kwadranse i mierzę oddechy. Kołdra zamienia się w anakondę a ja w ofiarę. Konam.

W pewnym momencie zaczynam myśleć blogicznie. Układam w głowie nowego posta i popadam w blogostan. Bez trudu bloguję się na końcowy etap drugiej fazy snu i śpię do rana.

Tribute to Jaś Fasola

klik

WYPAS NA WYSPIE

Znani z tego, że są znani czyli tak zwane „gwiazdy”, często produkują się na przeróżnych łamach.
Mój ulubiony rodzaj zwierzeń to
CO ZABRAŁABYM NA BEZLUDNĄ WYSPĘ”.
Zwykle jest to strasznie napuszony zestaw rzeczy, o których istnieniu pewnie nie mają pojęcia. ale spece od PR robią swoje.

Też się kiedyś tak zastanawiałam. Mam parę takich niezbędników rozparcelowanych w moich licznych torebkach. Sentymentalna trochę jestem. Jakiś koralik, jakiś kamyczek, stare zdjęcia w sepii, tomik poezji...

No dobra, nie będę chrzanić.
Na bezludną wyspę wezmę ze sobą duuużo jedzenia!
Wreszcie porządnie się nażrę, bo przecież i tak nikt nie zobaczy, że tyję.
;-)

środa, 1 sierpnia 2007

BODY LANGUAGE

Wyginam się przed dużym lustrem w sypialni z powodu nowych spodni.
Marito gapi się radośnie przez szparę w drzwiach. Widzę go kątem oka, ale udaję, że nie widzę. Nie lubię dawać mu satysfakcji z tego, że traktuje mnie przedmiotowo. Wie o tym. I wie, że udaję, że go nie widzę.

- Eeeee.... całkiem niezły tyłek masz!
Dalej udaję, że mnie to nie dotyczy, ale wyginam się jeszcze bardziej, bo w sumie lubię słuchać takich rzeczy.
- Jak na swoje lata....